Adrenalina - Facet

Kyokushin - Ekstremum prawdy

2006-11-20 02:15:00
 Kiedy 27 lipca 1923 roku w wiosce niedaleko Gunsan na świat przychodził niejaki Choi Yeon-Eun, nikt chyba nie zdawał sobie sprawy, jak duży wpływ na świat może wywrzeć ten skromny Koreańczyk. On również niczego się nie spodziewał.

Poczynając od Mandżurii, w której to wychowywał się w młodzieńczych latach, poprzez Koreę, do której wkrótce powrócił, a kończąc na japońskim Tokio, gdzie wybrał się do szkoły lotniczej – ciągle pielęgnował w sobie ducha walki. Miał okazję ćwiczyć Kempo, Judo, czy też Okinawa Karate pod okiem jednego z najwybitniejszych mistrzów, Gichina Funakoshi. Jednakże wkrótce na świecie wybuchła wojna, największy konflikt XX wieku, Choi Yeon-Eun, który przybrał imię Masutatsu Oyama (i pod takim też jest najbardziej znany we współczesnym świecie Karate), musiał zdecydować, czy chce poświęcić swe dalsze życie tej sztuce, czy też samemu cesarzowi. Polityka, honor, czy może duma wybrała za niego. Kiedy Japonii groził totalny kataklizm, zbliżała się nieuchronna porażka w wojnie ze Stanami Zjednoczonymi, młody Masutatsu zgłosił się na ochotnika do samobójczych oddziałów Kamikadze (z jap. „Boski wicher”). Nie przyszło mu jednak umrzeć w imię kraju, za który chciał walczyć, uratował go nagły koniec walk i podpisanie kapitulacji. I chyba nie było czego żałować.

Wkrótce, w związku z wojną, z porażką, z brutalną rzeczywistością, Oyama przeżył wewnętrzny kryzys, psychiczne rozdarcie. Jednakże jego osobowość nie zmarnowała się, gdyż na szczęście na swej drodze napotkała So Nei Chu, koreańskiego mistrza Karate Goju-Ryu. To pod jego okiem Masutatsu wyszedł z psychicznego impasu, a niebawem wyrósł na mistrza ogólnojapońskich mistrzostw wszechstyli. To on namówił młodzieńca, by ten poświęcił się całym życiem swojej ukochanej drodze życia – Karate. I ostatecznie, to dzięki niemu Oyama wybrał się na górę Kiyosumi w prefekturze Chiba, gdzie przez kolejne długie miesiące ćwiczył ciało i hart ducha. A niebawem zrodziła się w nim i myśl stworzenia nowego systemu Karate. Brutalnego, szybkiego i ostrego. I to wcale nie był chory, paranoiczny plan, niewyżytego psychopaty, Masutatsu chciał zwyczajnie tchnąć w tę sztukę walki nowego ducha, tego ducha, którego dawno mu brakowało, a który jest podstawą każdej tego typu filozofii. Ducha walki! I swą naukę zmagań z ludzkimi słabościami, z niedogodnościami życia, swój styl nazwał Kyokushin, czyli „ekstremum prawdy”. Zaiste jego adepci, zresztą i on sam, mieli wkrótce osiągać ekstremalne wyżyny ludzkich możliwości psychofizycznych. Uczniowie Oyamy do dziś toczą walki na gołe pięści, niechronione nogi, czy głowy, a sam pojedynek toczy się zupełnie na serio. Bez żadnych ulg, bez udawania, bez markowania. Z pełną siłą.

 Oyama nie zamierzał jednakże zamykać swój styl jedynie dla ludzi, w których płynie krew samurajów i ninja. Wkrótce wyruszył do ameryki, gdzie w niezwykle widowiskowy, acz być może niehumanitarny sposób, propagował nowonarodzone Kyokushin. Po jakże popularnych występach, „New York Times” nazwał go chwalebnie „Boską ręką”. Dlaczego? Bo publicznie, na gołe pięści, walczył z bykami, z 800 kilogramowymi bestiami, a jednym uderzeniem kantu dłoni ścinał im rogi! W ten oto sposób narodził się styl, narodziła się organizacja, która to do czasu śmierci samego Sosai Masutatsu Oyamy 26 kwietnia 1994 roku, była największą organizacją Karate na świecie. Później, niestety, różnorakie spory o testament wielkiego mistrza podzieliły kontynuatorów tegoż wiekopomnego dzieła i rozczłonkował Kyokushin na kilka pomniejszych federacji. Lecz nadal filozofia „Boskiej ręki” jest silnie zakorzeniona w świecie ludzi walki.

Dziś na całej ziemi, w niemalże każdym kręgu kulturowym, zarówno w chrześcijańskim, prawosławnym, jak i muzułmańskim, a przede wszystkim buddyjskim, Karate Kyokushin ma wielomilionowe grono zwolenników. W Polsce ruch ten również jest silnie zakorzeniony, a na czele jednej z europejskich federacji stoi Polak – Andrzej Drewniak. O możliwościach naszego kraju świadczy nie tylko liczba chętnych, liczba trenujących, ale i moc pretendentów do najwyższych podiów, a nawet samych mistrzów. Pośród polskich zawodników znajdziemy niemałe grono wielkich gwiazd – jak choćby wrocławskie małżeństwo – Agnieszka i Sylwester Sypień, którzy to na europejskich ringach sieją spustoszenie, a ich dorobek medalowy prezentuje się nie tyle przyzwoicie, co wręcz wyśmienicie. W znacznej liczbie zawodów nasz kraj w osiągnięciach dystansuje zawodników z innych państw, nierzadko bywa, że biało czerwone barwy narodowe dominują na podiach w różnorakich kategoriach wagowych, bądź też wiekowych.

Jednakże Kyokushin to nie tylko sława, medale, reporterskie flesze i znamienite mistrzostwa. To przede wszystkim trening w zaciszu Dojo – tj. sali, na której odbywają się ćwiczenia. To tutaj, już od samego przestąpienia progu, karatecy poddają się swoistym rytuałom: ukłonom, wzajemnemu szacunkowi, braterstwu, chęci walki z własnymi słabościami. Nie chodzi tylko o jakąś tradycję, choć i owszem, ale też o coś znacznie głębszego. O to, co siedzi w naszej psychice.

 Podstawą każdego treningu jest Kihon, w skład którego wchodzą podstawowe techniki uderzeń i kopnięć. Adepci uczą się przy tym prawidłowego zadawania ciosów, tak by przeciwnikowi zadać jak największy ból, a samemu nie uczynić sobie krzywdy. Jedna technika może być powtarzana nie dziesiątki, ale setki, czy niekiedy tysiące razy w czasie pojedynczego treningu! To ma uczyć samodyscypliny, siły, szybkości, techniki, wewnętrznego hartu ducha i wzmocnieniu woli.

Kolejny element ćwiczeń to Kata. Jest to wyższa forma treningu mająca wyzwolić z adepta dodatkowe talenty i możliwości. Kata jest wiele, lecz każde poszczególne oznacza ten sam układ ruchów ciała, kroków i ciosów, zarówno zadawanych ręką, jak i nogą. To tak jakby taniec, lecz tym razem nie towarzyski, raczej samotny, być może bardziej wymagający i wyczerpujący. Ciągle trzeba być skupionym, dokładnie wykonywać każdy ruch, nie ma miejsca na najdrobniejszą choćby pomyłkę, czy milisekundowe zawahanie. Kata ma być harmonijną, nierozerwalną, płynną całością. Ma tchnąć pięknem, gracją, być lekkie i wdzięczne, ale i jednocześnie winno emanować siłą, być dynamiczne i posiadać w sobie nutkę pozytywnego zacietrzewienia.

Najważniejsze jednak w Kyokushin pozostaje Kumite. Jak to określił Masutatsu Oyama, „bez niego Karate byłoby tylko tańcem”, a powinno przecież uczyć twardości i wytrzymałości. Rzeczywiście na to wygląda, gdyż Kumite to walka na gołe pięści i nogi, bez żadnych ochraniaczy, czy też hełmów na głowy. Oczywiście nie są to tzw. „walki w klatce” i pewne zasady istnieją, lecz pełnią one raczej rolę „pasów bezpieczeństwa”, by przeciwnicy się nie pozabijali. Technik ręcznych nie można wykonywać na głowę, lecz za to nożne w tym względzie nie mają ograniczeń. Pod skrzydła regulaminu schowano również, co jest dość oczywiste, genitalia oraz kręgosłup i szyję – czyli punkty najbardziej bolesne, ale przede wszystkim najbardziej urazowe, których uszkodzenie może prowadzić do śmierci poszkodowanego. Jednakże nie zmienia to faktu, że utrata przytomności przez któregoś z zawodników, różnego rodzaju kontuzje i drobniejsze uszczerbki na zdrowiu nie są rzadkością w tym sporcie. Taka jest sztuka Karate. Ale bez obaw – zawsze panuje tu przyjacielska atmosfera, a młodzi adepci mogą liczyć na rodzicielskie wsparcie starszych. Bo w końcu o zaufanie i pomoc tutaj chodzi. Pomoc w odnalezieniu samego siebie.

Kyokushin to nie tylko widowiskowa forma rozrywki, ale i relaks, choć może to wydawać się kuriozalne. Zaiste można się tu świetnie bawić, choć Dojo to miejsce powagi i skupienia. Sensei, tj. mistrzom nigdy nie brakuje humoru i wyrozumiałości, wszyscy są sobie pomocni i emanują braterstwem. Styl ten uczy nie tylko walki, ale i hartuje ducha, pomaga w życiu, ćwiczy wolę. Dozwala na osiągnięcie i poznanie „ekstremum prawdy”, chwytanie się bohaterskich ideałów. Czyni człowieka twardym i zahartowanym, spokojnym honorowym obrońcą, a nie bezmyślną maszynką do zabijania. Prawdziwy duch współczesnego Kyokushin, ale i całego Karate to przede wszystkim samorealizacja, odnalezienie własnej drogi życia, nieustanna walka z wrodzonymi słabościami, sztuka wyznaczania i zdobywania celów. Kyokushin to sport, satysfakcja, ale i nauka pokory. Wobec siebie, wobec innych, ale i całego życia.

Tomasz Merwiński (tomasz.merwinski@dlastudenta.pl)

Fot. Michał Grocholski

Fotoreportaż został wykonany podczas treningu karate kyokushin we Wrocławski Klubie Kyokushin im. Masutatsu Oyamy.


Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
  • Choi Yeon Eun xDD [0]
    Kyu
    2009-08-24 22:21:40
    hahaha xD jaki Choi Yeon-Eun ja pierdole zabieraja sie za artykul a nie znaja najwezniejszej rzeczy nazwisko sosaia oyamy yo choi bae dal -.-
  • ;] [0]
    R@V
    2007-05-13 13:43:49
    Nie umiejszajac nikomu, ani zadnedej z technik...ale zapraszam na M1-MixFight opatym na Sambo, mozna nam zarzucic ze nie ma w tym filozofii...ale szacunku dla przeciwnika/przyjaciela nauczysz sie pierwszorzednie
  • Kotuzjogennosc [0]
    gryllu
    2006-12-20 10:45:21
    ja sie tylko odwolam do kontuzjogennosci tego sportu. Wszystko zalezy od trenera i od tego na co pozwala, wiec jesli trener jest tzw. "polglowkiem", a i tacy si zdarzaja, to kontuzje, utraty przytomnosci zdarzaja sie i to dosc czesto. Trening ma pozwolic adeptom rozwijac sie i byc zdrowym i trenowac cale zycie, a nie przyczyniac sie do utraty wszystkich z tych trzech rzeczy.
  • Kimono, Kyokushin [0]
    Tullaris
    2006-12-18 18:17:11
    no w rzeczy samej w karate to są karategi... ale potocznie się mówi kimona, tak już się utarło :/... miło zobaczyć wreszcie jakiś fajny artykół o moim kochanym KK, 7 lat treningu już na karku :)... troche on patetyczny... ale fajny... i bez przesady... jest ciężko ale nikomu się tam nic nie łamie i większe kontuzje raczej się nie zdarzają... wystarczy się kontrolować... jak autor pisał wazny jest szacunek dla drugiego.. cały czas... w srodku walki... w każdym momencie jak go okładasz, lub on okłada ciebie :)... noi przyjacielski uścisk dłoni po walce... to jest bushido :)..
  • kluby w łodzi [0]
    invi
    2006-12-18 12:09:08
    W Łodzi są dwa kluby, M. Sokołowskiego i Musierowicza. Od nowego roku oba kluby w nowych salach. Po wiecej info pisac: gg4795766
  • obejrzyjcie wojownika wiatru [0]
    Kyokushinman
    2006-12-09 10:05:01
    jest w łodzi jakis klub kyokushinu?????????????
  • Kimono... buhaha [0]
    Carbon
    2006-12-07 17:12:03
    Kimono nosza pan...!!! Dobok nosza prawdziwi faceci... :) Pozdrowionka
  • foty [0]
    Michal Grocholski
    2006-11-25 00:41:55
    Fotki dostarcze do dojo w poniedzialek na trening.
  • fotki [0]
    MZ
    2006-11-24 11:37:04
    o fotki trzeba pytać sensei bo podobno ma dostać na płycie:)
  • Chcę więcej fotek!! [0]
    ;-)
    2006-11-23 23:08:08
    Szkoda, że tylko 3 fotki z tego treningu... gdzie można zobaczyć więcej?
  • Poprawka [0]
    Autor tekstu
    2006-11-23 14:55:59
    Cofam poprzedni komentarz, bo już są poprawki w zdjęciach ;) z czego bardzo się cieszę, hehe
  • Mistake [0]
    Autor tekstu
    2006-11-21 11:42:19
    Hmm... jeśli to było z ironią, Stefanie, to rzeczywiście ktoś nieopatrznie dał zdjęcie niewłaściwego karateki :) to kimono chyba z Oyama Karate, a nie z Kyokushin... ale czy to ważne? ;) różnica jest właściwie niewielka, a i tak najważniejsze, żeby kogoś po prostu zainteresować tematem ;)
  • Fajne kimono [0]
    Stefan
    2006-11-21 00:15:19
    Ale zajefajne kimono ma ten kolo
Zobacz także
Hulakula w Warszawie
Rozrywka dla studentów w Warszawie

Który lokal w stolicy może być uznawany za rozrywkowe centrum miasta?

pistolety ASG - gdzie kupić
ASG - rozrywka w terenie dla pasjonatów strzelanek i survivalu!

Na czym to wszystko polega i co jest potrzebne, żeby dołączyć do grona airsoftowców?

lot widokowy nad Warszawą
Pomysł na prezent - lot widokowy nad Warszawą Warszawa

Masz dosyć konwencjonalnych prezentów? Tym z pewnością zaimponujesz obdarowanej osobie!

Polecamy
przeszkody dla wiewiÃłrek
Tor przeszkód dla wiewiórek bije rekordy na YouTube [WIDEO]

W dwa dni prawie 10 milionów wyświetleń. Zobaczcie, dlaczego to taki hit!

Szybowiec na tle nieba
Szybownictwo - pomysł na spędzenie wolnego czasu dla pasjonatów lotnictwa

Wszystko, co musisz wiedzieć, jeśli chcesz podbijać przestworza!

Ostatnio dodane
Hulakula w Warszawie
Rozrywka dla studentów w Warszawie

Który lokal w stolicy może być uznawany za rozrywkowe centrum miasta?

pistolety ASG - gdzie kupić
ASG - rozrywka w terenie dla pasjonatów strzelanek i survivalu!

Na czym to wszystko polega i co jest potrzebne, żeby dołączyć do grona airsoftowców?

Popularne
30 gwiazd porno najbardziej poszukiwanych w sieci
30 gwiazd porno najbardziej poszukiwanych w sieci

Filmików z tymi aktorkami porno internauci poszukują najczęściej. Jesteś wśród nich?

40 najlepszych młodych gwiazd porno (ZDJĘCIA)
40 najlepszych młodych gwiazd porno (ZDJĘCIA)

Prezentujemy listę czterdziestu nadziei pornobiznesu - młodych gwiazd filmów dla dorosłych, do których należeć będą najbliższe lata!

Najgorętsze biusty polskiego show-biznesu (+18)
Najgorętsze biusty polskiego show-biznesu (+18)

Zobacz galerię najgorętszych biustów polskiego show-biznesu.